Mały rycerz począł czytać, co następuje: „Ze wszystkich stron słyszę, że nikogo nad cię przydatniejszego do takiej posługi nie ma, a to dla dziwnej miłości, którą oni k'tobie płoną
- Zobaczymy! - powtórzyła Basia. Są bliżej i bliżej... Tymczasem Basia rozgospodarowywała się w Chreptiowie. książki chrześcijańskie Zgrzytał też zębami przez cały czas sądu, a gdy na Ketlingu, jako na pośle, nie mógł zemsty wywrzeć, ogłosił między swymi dworzanami nagrodę temu, kto mu wskaże owego arbitra, który pierwszy po Ketlingowym wniosku zakrzyknął: „Zdrajca i przedawczyk!” Pan Zagłoba zbyt był znany, aby jego nazwisko długo mogło pozostać ukryte. Prosi też pan hetman, żeby onemu we wszystkim ufać, gdyż pewien jest jego dla nas miłości. Pomroka rzedła.
Człek się tylko męczy, i tyle. Ale ona za nim świata nie widziała. I wysunąwszy naprzód dolną wargę począł mrugać spod namarszczonej brwi zdrowym okiem. W ogóle nie był zręczny do niewiast mały rycerz, a teraz miał przy tym duszę tym smutniejszą, że mu te dziewczyny żywo na pamięć kochaną zmarłą przywiodły. Talleyrand - Waćpan już w to godzisz, żeby mnie Michał na drugę ekspedycję nie zabrał. - Już i dobrze! - zawołał pan Nowowiejski.
Wówczas Basia zdobywszy się na bas, który jej samej wydał się godnym dragona, spytała groźnie: - Werdo? - A czego to stoicie na drodze? - odrzekł jeden z jeźdźców, któremu widocznie przyszło do głowy, że podróżnym musiało się coś popsuć w zaprzęgu lub wozie. Że on w dobroci swojej się na to zgodzi, że się uraduje, nie obrazi?... Więc frasunek, wstyd i ból, razem wzięte, przezwyciężyły jej wolę i rozpłakała się jak małe dziecko. Wyszły przed częstokół i kapele: więc towarzyska z krzywuł złożona, kozacka z litaurów, bębnów i różnych wielostrunnych instrumentów, a wreszcie lipkowska, w której, modą tatarską, przeraźliwe piszczałki prym trzymały. - W Raszkowie? Toż my Raszków znamy. Rzeczpospolita kłamców sama wiesz...
Chybaby się bardzo rozgłosiło, że ja w Chreptiowie zamieszkałem, to go będą omijali, bo mię z dawna znają. Ale to inna materia. A była to ręka jakoby atłasowa, miękka; panu Michałowi wydało się, że jakiś strumień ciepły przepływa z tych cienkich palców w jego kości, sprawując w nich lubość niezwykłą, więc trzymał je coraz mocniej. Ona!... książki chrześcijańskie A jego serce przepełniła wnet miłość, niepokój i zachwycenie na widok tej twarzy delikatnej a mieniącej się jak cudowny obraz; na widok tej postaci wysmukłej a lubej, od której biło jeszcze ciepło niedawnego snu; wzruszyło go nawet jej pomieszanie i owa bojaźń malująca się w obliczu. Cieszyło ją niezmiernie owo życie żołnierskie, któremu nigdy nie przypatrywała się dotąd tak blisko: ruch, pochody, powroty z wypraw, widok jeńców.
Pisałem przez Piotrowicza do pana Złotnickiego, naszego rezydenta w Krymie, aby tam Boskiego wszędy szukali. - Obaczysz - rzekł poruszając wąsikami Wołodyjowski - jak ów tylko borek przejedziem, który od Chreptiowa nas dzieli. Różne ludzie miewają humory, a mnie do niczyjego nic, byle każden służbę pełnił. Dzikie serce Mieszka on w Świętej, w Kurlandii, ale i z tej strony ma majętność Szkudy, którą mnie puścił. Pan Zagłoba chrząkał znacząco. - Chodźmy, chodźmy.
I pewno szlaki się zaczernią, bo ptastwa okrutne stada widać, a przed każdym napadem zawsze tak jest. Trojgu nam się serce rozdziera - pomyślałem - niechże lepiej jedno przycierpi, a tamtym pociechę sprawi. Po czym znów do Zagłoby: - Dalibóg, że śnieg zaczyna padać. Ale Wołodyjowski zatrzymał ją jeszcze, bo chciał, żeby początek dobrze widziała. Zapowiadała też Wołodyjowskiemu, że w jednej przynajmniej musi wziąść udział; ale tymczasem musiała poprzestawać na tym, że czasem siadłszy na bachmacika zwiedzała w towarzystwie męża i pana Zagłoby okolice Chreptiowa; szczwali na takich wycieczkach liszki i dropie; niekiedy basiór wychynął z traw i mknął rozłogami - to go goniono, a Basia, o ile mogła, na przedzie, tuż za chartami, aby pierwsza dopaść zmęczonego zwierza i z bandoleciku mu między czerwone ślepie huknąć. Nim pójdę, dobrze pierwej sobie ułożę, co mu mam powiedzieć, aby się od razu nie zlisił; ale w Bogunadzieja! Konfidował zawsze żołnierzysko więcej memu dowcipowi niż swemu; tuszę, że i teraz tak będzie, chyba że się całkiem odmienił.Nazajutrz, zaopatrzywszy się w listy księdza prymasa i ułożywszy cały plan z Hasslingiem, zadzwonił pan Zagłoba do furty klasztornej na Mons regius.
- Boża wola, nic więcej! - odrzekła spuszczając oczy Basia. - Prawda. Nagle Zagłoba uderzył się dłońmi po kolanach i zakrzyknął ni z tego, ni z owego : - Hoc! hoc! Ufam, że jak cię Ketling ujrzy, do zdrowia wróci! Hoc! hoc! I chwyciwszy za szyję Michała począł go ściskać z całej siły. Zboża wydały plon tak obfity, że gumna pomieścić go nie mogły, i cały kraj, jak szeroki i długi, okrył się stertami. O tym, że była zmówiona z Wołodyjowskim, nie myślała dotąd, i to było jej szczęście; nie myślała zaś dlatego właśnie, że dotąd nic się nie stało i że nie myślała o nikim; ni o sobie, ni o innych, tylko o Ketlingu! Ukrywała też to w duszy najgłębiej i myśl, że nikt się tego nie domyśla, co się w niej dzieje, że nikt się nią i Ketlingiem razem nie zajmuje, przynosiła jej ulgę niemałą. Azja jednak nie pokazywał się w fortalicji, bo przybył do niego Halim, dawny sługa rodzicielski, a obecnie sam znaczny murza u Dobrudżan.